Synogać i okolice

mapa Moja rodzinna wieś położona jest nad rzeką Notecią, pomiędzy Sompolnem, Wierzbinkiem i Zaryniem. Sąsiaduje z wsiami:
Spólnikiem, Łyskiem, Chlebowem, Gajem, Boguszycami, Boguszyczkami, Posadą i Zielonką.
Wzdłuż rzeki rozciągają się łąki torfowe, na których dawniej mieszkańcy kopali i suszyli torf na opał. W okolicy rosną stare lasy:
Olchowy, w dolinie rzeki, oddalony od wsi około kilometra, w kierunku Rynu, oraz sosnowy z dala od mokrych łąk, kilometr od wsi, w kierunku Zielonki, Boguszyc. Ziemia, którą uprawiają mieszkańcy, przeważnie słaba, piaszczysta, żytnio-kartoflana.

Synogać, według danych z 2002 roku, liczy 325 mieszkańców i należy do jednej z większych wsi w gminie Wierzbinek. Ludność z dawien dawna rolnicza, obecnie pod względem zawodów zróżnicowana.
Jest to stara wieś. Główne, zwarte skupisko wsi jest usytuowane blisko brzegu Noteci. Legendy mówią, że w czasie wiosennych, roztopów woda podchodziła pod same domostwa. Obecnie rzeka się zmniejszyła, bo woda zalewa jedynie niżej położone łąki. (Od domów do rzeki będzie około + - 250 metrów) Część zabudowań jest rozproszona, w sporych odległościach jedno od drugiego, w odległości 1 do 1,5 km od centrum wsi. synogac
 

Zdjęcia wsi Synogać i najbliższych krajobrazów synogackich »

 

 

Pierwsze ślady życia, na tych terenach, można spotkać w Broniszewie w pobliżu Gopła. Na placu byłej szkoły w Broniszewie znaleziono garnki z popiołami ludzkimi, zapewne pochodzenia kultury łużyckiej z okresu około 1300-1100 p.n.e. W Wierzbinku i jego pobliżu odkryto cmentarzysko kultury pomorskiej, znaleziono puchary lejkowate, siekierki kamienne, krzemienie, toporki. (neolit - młodsza epoka kamienia około 1700 lat p.n.e.)
W wsi Noć wychowywała się Rzepicha, żona Piasta Kołodzieja, księcia Polan. 

Od roku 966 okoliczna ludność przyjmowała chrześcijaństwo, zniknęła wtedy gotyna pogańska w obecnej miejscowości Sadlno a w jej miejsce pobudowano drewniany kościół.
W roku 1331 ludność tutejsza przeżywała najazd Krzyżaków, gdzie ci przybyli do Ślesina, skąd pewna grupa udała się do Piotrkowa Kuj.

W połowie XIX epidemia cholery częściowo wyniszczyła ludność.

W okresie przedrozbiorowym przez Synogać i Boguszyce przebiegała droga tranzytowa łącząca Pomorze z południem Polski. Widać więc, że w tamtych czasach te miejscowości odgrywały ważną rolę w życiu ówczesnego społeczeństwa.
Po drugim rozbiorze Polski (1793) nastąpił masowy napływ kolonistów niemieckich. W wyniku kolonizacji powstawały nowe osiedla tzw. "Holendry". Niemcy wykupując gospodarstwa od polskich chłopów spowodowali, że w niektórych wsiach polscy chłopi zostali w mniejszości. Część kolonistów niemieckich spolonizowała się i przetrwała do drugiej wojny światowej.

Przed drugą wojną światową Synogać była gminą. Wtedy we wsi mieszkało tylko trzech polskich, gospodarzy, reszta to Niemcy, którzy w tej gminie dominowali. Pracowali w gminie, na poczcie i w policji. .
Razem z Polakami chodzili do tej samej szkoły. Razem żyli, mieszkali, dzieliła ich tylko religia. Niemcy to przeważnie ewangelicy, Polacy katolicy. Polacy, mieli swoją parafię i cmentarz prawdopodobnie w Sadlnie, a Niemcy cmentarz mieli w Synogaci a kościół w Sompolnie.
W okresie międzywojennym powstała straż pożarna, która do dziś gasi pożary w okolicy.

Były też zapisane w historii tych ziem wydarzenia z okresów rozbiorowych Polski. Może nie bezpośrednio dotyczące Synogaci, ale pobliskich miejscowości.
W okresie powstania styczniowego (20.04.1863) Polacy stoczyli bitwę z Rosjanami pod Ruszkowem, poległych pochowano na cmentarzu w Sompolnie.
W pobliskim Ignacewie i Nowej Wsi stoczono po dwie bitwy. Poległych spod Nowej Wsi pochowano w zbiorczej mogile na cmentarzu w Sadlnie.
We wrześniu 1939 roku wybuchła wojna z Niemcami. Jednostka paramilitarna "PW" (przysposobienie woj.) zatrzymała na jakiś czas kolumnę wojsk niemieckich, przed Sompolnem, strzelając do niej z karabinu maszynowego, który był ustawiony na wieży.
Był też pojedynczy ostrzał tej kolumny przez jednego "snajpera", który wybrał sobie stanowisko w krzakach. Strzelał z broni myśliwskiej i przypłacił to życiem. Niemcy zakłuli go bagnetami.
Potem była okupacja, wysiedlanie, przesiedlanie rodzin z gorszych niemieckich gospodarstw na lepsze polskie, grabież w imię hitlerowskiego prawa. Przymus pracy w gospodarstwach niemieckich, wywózki do Rzeszy na roboty przymusowe. Aresztowania, rozstrzeliwania, rozstrzelany został proboszcz parafii Sadlno, ks. Jan Mikołajczyk.
W ostatnich dniach wojny Rosjanie otoczyli Niemców w niedalekich Kryszkowicach. Zwycięstwo świętowali w zdobytej gorzelni kryszkowickiej, poprzestrzelali zbiorniki, bimber lał się strumieniami, a oni pili... - Aż co niektórzy się zapili...
W 1945 roku 20 stycznia Niemcy opuścili te tereny, pozostały po nich tylko cmentarze, po których dziś nie ma śladu, bo zniszczone zostały, niestety, przez Polaków. Niemiecka armia wycofywała się w pośpiechu, zmuszając do ewakuacji niemiecką ludność cywilną, zarządzenie dotyczyło również pracujących u nich Polaków. Niepodporządkowanie groziło nawet śmiercią. Polacy uciekali z tych konwoi przy lada okazji, nie chcąc jechać pod kule Rosjan, narażać swoje życie. Takie to były dzieje...!

Widok na sąsiada
Pod koniec wojny i krótko po zakończeniu w okolicznych wsiach:
Synogaci, Boguszycach, Orlu i innych działała partyzantka, (Armia Krajowa). Po jakimś czasie została otoczona przez Rosjan pod Kołem i rozbita. Pozostałych przy życiu partyzantów aresztowano. Paru ludzi wypuścili z tego aresztu, ale dużo nie wróciło, nie wiadomo jaką śmiercią zginęli. Bezpieka odesłała rodzinom rzeczy osobiste bez żadnego wyjaśnienia.

 

Przyszło wyzwolenie, nastała era "Stalinizmu". Gnębienie chłopa polskiego, przymusowe odstawy zboża, ziemniaków, mleka, żywca, za pół darmo i podatek, a wszystko to z zawyżonej klasy ziemi, a jest tutaj przeważnie klasa VI nadająca się tylko na zalesienie i V, trochę lepsza. Można na niej siać zboże i sadzić ziemniaki. Plany były ponad miarę i bieda też. Zwykły robotnik miał o wiele lżejsze życie niż 12 hektarowy rolnik. ("to już był kułak")

Stalin zmarł, Związek Radziecki rozpadł się na "części pierwsze", zmieniły się czasy, są inne problemy na wsi. W każdym razie ludziom lżej się żyje niż kiedyś. Najgorsze ziemie w okolicy zalesiono. Zaczęto zalesiać już pod koniec lat sześćdziesiątych, dziś jest już bardzo dużo trzydziesto-letnich lasów. Lasy zaczynają się kilometr za wsią, i ciągną się z małymi odstępami po Orle. Wszędzie wzdłuż i wszerz są nasadzenia lasów, oraz następuje wzmożone rozrastanie się samosiejek, wszelkie nieuprawne grunty blisko lasu zadrzewiają się same. Za 50 lat powstanie wielki bór o ile kopalnia węgla brunatnego nie zniszczy tych lasów... Nie wiadomo jak wpłynie wydobywanie węgala brunatnego na środowisko naturalne tych okolic. Kopalnia Konin już się przygotowuje do odkrywki w okolicach: Boguszyczki, Ostrowo, po Tłomisławice. Nastąpi niewątpliwie osuszenie terenów...

kopalnia
Niestety kopalnia już wydobywa węgiel.
Na rozruch wykarczowano kilkanaście ha lasów i zlikwidowano kilka małych wiosek. W przyszłości będzie tu wielka dziura, mam nadzieję, że teren zrekultywują i jakoś to zagospodarują by zmniejszyć degradację środowiska, może powstanie jakiś zbiornik wodny i będzie można odpoczywać na łonie natury chociaż nie bardzo naturalnej. Obecnie już widać krajobraz księżycowy a jaki wpływ na środowisko będzie miała ta odkrywka czas pokaże.

 

Wpis po kilku latach odkrywki
Od rozpoczęcia prac odkrywkowych minęło siedem lat, jest listopad 2017, w miejscowościach w promieniu kilku kilometrów uschły już wszystkie większe olchy i częściowo brzozy. Kikuty tych drzew, wystających z poszycia niskiej krzewiny, dają bardzo przykry widok, dołem zielono a górą czarno. Krzewy są ukorzenione płytko więc czerpią wodę z opadów a duże olchy potrzebują wodę gruntową a jak jej nie ma to usychają, tak samo brzozy. Iglaki bardziej się trzymają ale nie wiadomo jak długo. Wszystkie okoliczne kanały, kiedyś pełne wody przez cały rok, są suchutkie i zarastają. W studniach brak wody. Tu akurat problem rozwiązano, założono wodociągi.
Już obecnie widać, że to kompletna, nieodwracalna dewastacja przyrody, przynosząca państwu wielkie szkody, zysku do budżetu co kot napłakał, ale ktoś się na tym wzbogacił. Przeworsowali tę odkrywkę ludzie mający w tym interes, a ekolodzy jakoś słabo protestowali, widać nie było tam żab:), żaba ważniejsza od ludzi. Rządziło wtedy PO a ekolodzy niezbyt przykładali się do tego protestu, może nie chcieli utrudniać życia swoim kolesiom. Obecnie rządzi PiS więc strasznie protestują, szczególnie w puszczy Białowieskiej, nawet wiedzą, że można się poskarżyć do europarlamentu. Ci ekolodzy strasznie nie lubią PiS-u, w większości mają bardzo lewackie poglądy i są na wzór UE "prawomyślni".

Link do strony gdzie pokazana jest dewastacja terenów i rzeki Noteć w okolichach Nykiel przez odkrywkową kopalnię węgla brunatnego w Koninie  »  zobacz

W tym roku byłem w Synogaci i widziałem trochę wody w korycie rzeki, ale w tym roku stale pada. Drzewa jednak coraz bardziej usychają.